Test gogli narciarskich Tomahawk firmy Uvex

Zeszłoroczna zima wzbogaciła mnie nie tylko o kolejne umiejętności narciarskie, ale także o nowy sprzęt, jakim są gogle Tomahawk marki Uvex. Udało mi się kilka razy wybrać na stok w ich towarzystwie, dzięki czemu wyrobiłam sobie własną opinię na temat ich właściwości.

To, co dla mnie osobiście jest najważniejsze, to kwestia komfortu. Przede wszystkim, gogle chronią oczy oraz górną część twarzy przed zacinającym śniegiem. Bardzo dobrze przylegają do ciała, dzięki czemu żadna wilgoć nie przedostaje się do wewnątrz. Ponadto, gogle te rzeczywiście nie parują.

Dotychczas jeździłam w goglach które bardzo szybko pokrywały się parą. Było to bardzo denerwujące. Co jakiś czas trzeba było się zatrzymać i przecierać szybki, aby cokolwiek widzieć. W przypadku tych gogli ani razu nie zdarzyło mi się, by coś przesłoniło mi widoczność.

Bardzo wygodna jest także gąbka, którą wyłożono gogle od strony stykającej się z twarzą. Osobiście przeszkadzały mi twarde lub gumowe elementy, które często występowały w tych miejscach. Gąbka jest dla mnie idealna, bo w końcu nic mnie nie gniecie. Po kilku jazdach odkryłam także inne zalety tej gąbki. Mianowicie, pochłania ona pot pojawiający się na twarzy podczas zjeżdżania. Podejrzewam, że prawdopodobnie nie zatrzymuje się on we wnętrzu gąbki, lecz wychodzi na zewnątrz. Po kilku godzinach jazdy bowiem gąbka ani brzydko nie pachnie, ani nie jest mokra.

Kolejna zaleta tych gogli to pasek. Jest szeroki i bardzo rozciągliwy. Posiada regulację, która pomaga go odpowiednio dopasować do głowy. Łatwo można go przyczepić także do kasku. Jako początkujący narciarz często zaliczam upadki na twarde podłoże. Dzięki temu mogę jednak powiedzieć, że cokolwiek by się nie działo, gogle trzymają się na swoim miejscu. Zdecydowanie zwiększa to poczucie bezpieczeństwa podczas jazdy.

Nie jeździłam jeszcze w nocy, ale często zdarzało mi się przebywać na stoku w zarówno w pochmurne, jak i słoneczne dni. Specjaliści mówią, że każde warunki atmosferyczne wymagają innego koloru szybek. Gogle Tomahawk mają szybki w barwie bursztynowej. Jak dla mnie, są one odpowiednie na każdą pogodę, gdyż komfort widzenia był bardzo dobry za każdym razem.

Powiedziałam, już sporo o plusach, pora więc przejść do negatywnych stron tych gogli. Udało mi się dostrzec tylko jedną wadę, która moim zdaniem trochę utrudnia funkcjonowanie na stoku. Mianowicie, gogle te są bardzo podatne na powstawanie różnego rodzaju zanieczyszczeń. Szybko tworzą się na nich smugi, które potrafią być bardzo irytujące. Trzeba bardzo uważać by nie dotykać szybki palcami, a po zakończeniu jazdy, schować gogle do specjalnego pokrowca. Szkoda, że nie jest on dołączony do gogli, gdyż byłoby to spore udogodnienie. Niemniej jednak, ogólnie oceniam okulary bardzo pozytywnie i na pewno będą towarzyszyć mi w kolejnym sezonie.

Testowany produkt znajduję się tutaj.

Inne porady
Test rękawic Crypton marki Neverland Test rękawic Crypton marki Neverland Ciepłe i nieprzemakalne rękawice to niezastąpiony atrybut każdego narciarza. Modelem, który niezawodnie służy mi już drugi sezon są rękawice Crypton firmy Neverland....
Test kasku narciarskiego X-Ride Classic Test kasku narciarskiego X-Ride Classic Sezon narciarski zbliża się wielkimi krokami. Czas odkurzyć swój stary sprzęt i przygotować go na nadejście zimy. Jeśli właśnie odkryłeś, że potrzebujesz nowego...